listopada , grudzień i koniec roku. I dobrze, bo dał mi ten rok mocno do wiwatu i już tylko czekam na jego koniec. A tymczasem dziś przerwa w świątecznościach, bo byliśmy na imprezie firmowej. Miło było, trochę szkolenia, trochę prezentacji nowości , coś do zjedzenia i picia (prosecco - moda na ten trunek ostatnio) ale najważniejsze, że spotkaliśmy się ze znajomymi. Na każdego z nas czekały materiały firmowe oraz firmowy plecak z upominkami w środku. A upominek tez nie lichy; jak na czeską firmę przystało , po dwulitrowej butelce piwa razem z kuflem i zagrychą. "Zagrycha" okazała się mięsną przekąską z suszonej wieprzowiny. Hmmm... A na koniec już od poznańskiej filii i naszego bezpośredniego dostawcy dostaliśmy prezent w postaci bombki na choinkę. Tym sposobem mamy pięć plecaków z wkładką i pięć bombek na choinkę. Plecak jeden zostawiłam dla nas , reszta pójdzie na aukcję do szkoły jak co roku. Co sobie zostawią chłopaki i synowa to już ich decyzja. Bombki zawisną na biurowej choince.
A tak poza tym jak to u nas , wszystko w pędzie i na wariata, przynajmniej jeśli chodzi o załatwianie spraw. Wiadomo nie od dziś: sprawy niemożliwe załatwiamy od ręki , na cuda, trzeba ze trzy dni poczekać, w sprawie spraw ostatecznych udać do najbliższej parafii. Jutro nadrabiam zakupy i popycham sprawy domowe. Jakoś mi głupio bez tego jeżdżenia na działkę , czegoś mi brakuje.
Zimowy odpoczynek od działki. Powoli nadejdzie wiosna.😀 A teraz grudzień będzie po swojemu kończył rok. Dobrze, że przybyło bombek. Ja muszę kupić choinkę. Chcę taką na pniu. Najpierw nie byłam pewna, teraz jestem na tak. Już z wnukiem obgadałam, że jak będzie luźniejszy, to pojedziemy i przy okazji kupimy '" owoce morza " na obiad. Coś za coś. 😀Buziaki
OdpowiedzUsuń.