Szkoda jednak , że tak krótką. Podobno to dlatego, że pan Premier nie załatwił dłuższej. Tak przynajmniej wynika z internetowych memów. Mem czy nie mem ale i tak wiadomo, że od naszego Premiera zależą losy świata więc kto wie, może coś w tym jest... Żartuję sobie oczywiście , ale chciałoby się więcej. Właściwie to był weekend na działce, nadrabialiśmy trochę zaległości z dni kiedy było zimno. Nasze roślinki też. Sobota podobnie jak i piątek minęła na intensywnych pracach działkowych. Nie śpieszyliśmy się jednak , bo i powodu nie było, nawet kolację zjedliśmy na świeżym powietrzu. Intensywne podlewanie i cieplejsza aura cuda zdziałały. Trawnik odzyskał intensywnie zielony kolor a sałata, koper i rzodkiewka rośnie w oczach. Dziś też wybraliśmy się na działkę ale tylko podlać i posiedzieć na świeżym powietrzu. Przed południem jak zwykle zaliczyłam wizytę u matki, z przygodami komunikacyjnymi. Wiedziałam ,że szykuje się doroczny rajd rowerowy i miasto będzie zamknięte , dlatego pojechałam wcześniej, parę minut po ósmej. Niestety już i tak były pozamykane ulice i to nie tylko centrum , ale i moje osiedle. Po objeździe kilku uliczek osiedlowych i kluczeniu wyjechałam na obwodnicę i do miasta dojechałam z zupełnie innej strony. Wracałam tą samą drogą a i tak nie przewidziałam ,że zamkną kolejną ulicę , sąsiednią , która łączy się z moją a na jej rogach stoi nasz blok. Na szczęście strażnik nie robił problemu z powodu dojazdu do posesji. Do obiadu miałam trochę domowych zajęć ale szybko mi poszło i nawet ekspedycję do piwnicy odbyłam. Nic szczególnego jak na majówkę.
A teraz muszę choć parę słów napisać o koncercie Kombi. Nie miałam tego w planach, bo co to za atrakcja , koncert na rynku gdzieś na prowincji ale zespół bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dali chłopaki czadu więc im się należy dobre słowo. Słowo daję: zapomniałam już jaki to świetny zespół. A teraz, po wielu latach grania udoskonalili swój warsztat pracy i można smiało powiedziec, że to wyższa półka. Wciąż mają kapitalne słowa piosenek i bardzo melodyjne utwory a występy uświetniają pokazem laserów. Może nie tak spektakularnym jak te Gregorians czy Epica ale też było co podziwiać. Koncert zaczął się o 20.30. Bardzo punktualnie. Dotarliśmy na rynek akurat gdy wchodzili na scenę. A na scenie się działo: strzelały sceniczne płomienie, zapalały kolorowe światła wydobywając roje gwiazd, koła zębate, błyskały lampy stroboskopowe i lasery. Płyta rynku była zapełniona ludźmi po brzegi, sąsiednie uliczki również. W przeciwieństwie do wielu innych koncertów przedział wiekowy od 0-100. O ile nie dziwi publiczność w naszym wieku, bo to przecież muzycy z naszej młodości to podziwiałam młodzież w wieku moich wnucząt. Świetnie się przy tej muzyce bawili. Moja wnuczka z koleżankami również była. Nie widzieliśmy się z nią , ale gadałayśmy przez telefon. Chwilke, bo było bardzo głośno. Skoro o tym mowa, to wiadomo, że głos inaczej niesie się w pomieszczeniu zamkniętym, inaczej w przestrzeni otwartej ale dźwiękowcy pokazali profesjonalizm. Nie było żadnych efektów ubocznych w postaci zaników dźwięku czy przesterowań a do tego wszystko zgrane idealnie z pokazem laserów. Byłam pod wrażeniem. Od pierwszego utworu "Rynek" zareagował entuzjastycznie. Wszystko co żyło skakało, podrygiwało , tańczyło, śpiewało z zespołem , machało rękami , pokrzykiwało i wszystko inne, co tam uchodzi jeszcze na rockowych widowiskach. Zespół jest już dziś pokoleniowy - tak jak by trochę nawiązując do piosenki "Pokolenie". Skład taki jak dawniej: klawiszowiec, basista, na wokalu wciąż Grzegorz Skawiński śpiewający wręcz perfekcyjnie i z piękną dykcją, co dziś jest naprawdę rzadkością zwłaszcza wśród młodych wykonawców, a za perkusją syn basisty Adam Tkaczyk. I tu muszę parę słów osobno jemu poświęcić. To, że lubię w kapelach perkusję wiedzą wszyscy , którzy czytają moje koncertowe zapiski. Jednak nie każdy zespół może się pochwalić takim niesamowitym bębniarzem jak nasze Kombi. Chłopak pokazał co potrafi. Czterominutowa solówka zabrzmiała brawurowo. Postaram się jutro wrzucić filmik , który nagrałam, mam ich zresztą kilka ale nie zdążyłam przygotować. Chłopak wykonał ją w niesamowitym tempie. Narastało z każdym uderzeniem pałeczkami a na koniec jeszcze wywołał dodatkowe efekty w postaci gwizdów, odgłosów piły, syren i wielu innych, wciąż tylko uderzając w instrumenty. W repertuarze były i stare utwory i z nowych płyt i oczywiście klasyka Kombi. Wybraliśmy się na ten koncert bez przekonania, bo po raz pierwszy od kilku lat zaproszono jakiś sensownych wykonawców. Poprzedniego dnia był Stachursy , ale to nie nasza bajka. Co innego rock, stąd nasz wybór. I było warto. Dziś jeden krótki filmik. Dorzucę jeszcze jak przygotuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz