Już dawno takiej nie pamiętam, choć mam zdjęcia z początku lat 80-tych, z 1 maja z zasypanymi śniegiem drzewami. Bardziej od zimna martwi mnie susza. Na to jednak wpływu nie mam. Zarządzono odgórnie. Jedyne co możemy to zadbać, żeby nam roślinki nie zmarzły. Pojechaliśmy na działkę. Dziś nie podlewaliśmy w obawie, żeby woda nie zrobiła większych szkód. Przykryliśmy włókniną truskawki , pozakładałam na świeżo posadzoną sałatę i kalarepę takie plastikowe , przeźroczyste nakładki, które mają osłaniać rośliny przed ślimakami, ale też przed zimnem ( patent z chińskiego allegro) , doniczki z pelargoniami i afrykańską stokrotką wstawiliśmy do starej altany, a na koniec obwiązałam jeszcze włókniną donicę z mandewilą. Z róż jeszcze nie zdejmowałam zimowych osłon więc nie było potrzeby osłaniać, a reszta raczej sobie poradzi z przymrozkami. Na koniec ucięłam sobie tulipany , cały bukiet tym razem. Mają zmarznąć to niech postoją w domu i oko nacieszą. Mam nadzieję, że to już ostatnie takie zimne dni i w końcu zacznie wszystko wyrastać, bo na razie z tym kiepsko.
Tak poza tym dzień dość spokojny. Matka nic tym razem nie odwinęła, w pracy też za wiele się nie działo poza tym ,że kurier nie zjawił się po przesyłkę, a popołudnie w domu też zwyczajne, jakieś drobne domowe roboty a potem działka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz