Trochę tego nadziobalam przez ostatnich kilka dni . Te niebieskie rozczochrańce mają podwójne buźki i nie zbyt dobrze to widać na zdjęciu kolczyk w uchu.
A tak poza tym , to miałam intensywny weekend. W sobotę zakupy, praca ( ogarnęłam te segregatory , nie wszystkie , ale sporo.) potem domowe tematy . Niby niedawno zaliczyłam większe sprzątanie, ale i tak ze trzy godziny mi z tym zeszły . No i w końcu obszyłam obrusy . Na razie dwa , jak miałam w planach . Trzeci , największy musi poczekać. I oczywiście usmażyłam dwa następne słoiczki konfitur . Tym razem z żurawiny .Eksperyment jak by na to nie patrzeć . Żurawinę , w postaci świeżych owoców trafiłam w sprzedaży po raz pierwszy , no to musiałam wyprobówac . Kupiłam pół kilograma. Połowę włożyłam do zamrażarki żeby przemrozić , bo spróbowałam owocu , wydał mi się bardzo cierpki i pozbawiony smaku . Ciekawe co z tego wyjdzie po rozmrożeniu. Resztę przesmażyłam. . Tradycyjnie. Trwało to bardzo krótko , wystarczyło lekko podlać kilkoma łykami wody. Podgrzane owoce zaczęły strzelać , zrobiły się jaskrawo czerwone i już było po wszystkim . Wystarczyło wsypać trochę cukru i przełożyć do słoiczków. Do mięska jak znalazł.
W niedzielę przyjechali znajomi z Poznania . Szykowałam się na ich przyjazd już od rana a potem przez okno wypatrywałam . Lubię się z nimi spotykać . Jakoś tak mnie zawsze pozytywnie nastrajają te spotkania.. I jak zawsze było za krótko. A dziś jak zwykle ; na swoim miejscu czyli za biurkiem.. Jutro mężuś zawozi teściową do kontroli biodra .
I na koniec eksperyment - coś moich muzycznych klimatów
U mnie teraz przebojem są słoiczki z przetartymi jeżynami, w formie galaretki to wyszło. Ślubny już drugi słoiczek napoczął, a dziś Najnajmłodsza spróbowała i wpadła po uszy! :-))))
OdpowiedzUsuńŚliczne te zabaweczki! Ale chyba na prawnuki musze poczekać! ;-)