sezon na reniferki. U mnie co prawda ma się dobrze, przynajmniej do soboty , ale odwrót już widać. Znikają dekoracje w mieście, mniej światełek na osiedlu i choinek w oknach. Ja dziś schowałam gwiazdory i skrzaty , bo jakoś mi nie pasowały. Jutro chyba skasuję piernikową chatkę, w sobotę choinkę rozbierzemy. Sypie się już mocno , choć bombki jeszcze same nie spadają. Pora na zmiany a ja już mam mnóstwo nowych pomysłów na nowe dekoracje. Jutro odbieram zamówiony czytnik , jest już dziś ale nie miałam czasu po niego pojechać. Zamówiłam sobie kilka drobiazgów do ogródka i do dekoracji wiosennych. Nawrzucałam też do koszyka nasiona i sadzonki , głównie kwiatów. Potwierdzę zamówienie w przyszły tydzień. Dzień już dłuższy zdecydowanie. Do pracy wyjeżdżam za dnia i za dnia wracam , a jeszcze kilka dni temu wychodziłam o szarówce, wracałam po ciemku. A jak dzień dłuższy, no to ciągnie krzakowca do ogródka. Za kilka tygodni będzie trzeba pojechać obciąć drzewka. I na tym się staram skupić. Polityka mnie przerosła, coraz mniej pojmuję ten oszalały świat. Nawet nie wiem jak to wszystko skomentować. A póki co w firmie będzie trzeba wdrażać ksef ,czyli te wirtualne faktury. Ten co to wymyślił powinien wisieć na latarni i to głową w dół. Dwa lata temu to wycofali. Niby ma ruszyć od lutego dla dużych firm , dla takich jak nasza od kwietnia. Wszyscy liczą , że może jednak odroczą , ale ja słabo to widzę. Nie będę się wdawać w szczegóły, bo to nudne dla przeciętnego śmiertelnika ale to jest obliczone na zabicie małych firm. Niczego nikomu nie ułatwi, narobi tylko zamieszania i kłopotów i dołoży roboty. No cóż , nie pierwszy raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz