którego nie lubię. Pomiędzy zimą a wiosną. W tym roku mimo wszystko znośniejszy, bo świat ośnieżony (no, u nas tak z umiarem, ale jednak trochę tej bieli jest) a przez to taki trochę bardziej odświętny. Nic się nie dzieje, dni jedne do drugich podobne jak dwie krople wody. Takie nijakie przeczekiwanie. No nie lubię i już. Jakoś sobie trzeba tenże czas nijaki umilić. Póki co, parzę pyszne zimowe herbatki i testuję mój nowy nabytek czyli czytnik. W sobotę planuję zrobić nowe dekoracje w domu takie pomiędzy. Już nie zimowe ale jeszcze nie wiosenne.
I to by było tyle na dziś.
Nie ma wyjścia. Trzeba przeczekać. Też nie lubię, ale, co zrobić. Unie śniegu nie ma. Buziaki
OdpowiedzUsuńU mnie to raczej namiastka niż śnieg ale coś tam się bieli - to co stopnieć nie zdążyło. Przetrwam , a jak mi zamówione nasiona przyślą to już odliczać zacznę do sezonu na krzaczki. 😘
Usuń