Panie Premierze ! Nareszcie przemówił Pan w pisim języku. "Zakute łby" przedarły się do tych rycerskich mózgów. Z tym pisem to jak z teściową (tą co zapracowała na kawały oczywiście) , jak nie trzasnąć to nie zrozumie, ale szybkich efektów to bym się jednak nie spodziewała, bo tak w ogóle to oni dobre chłopoki som, do kościoła chodzum ino im się wolno myśli. No i przecież pomarli by z czarnej rozpaczy , gdyby dopuścili żeby Pan Premier odniósł sukces. A ich prezes to ma demencję i nikt go już nie słucha w jego własnej partii a te młode wilki(tfu !) wilkołaki niedługo sami sie pozagryzają. Koniec pisu bliski i to jest ku pokrzepieniu serc. I jeszcze jakiś sposób na tych nawiedzonych brauniarzo-konfiarzy by sie przydał.
A u mnie dzień jak każdy, podobny do innych i tylko nowe muzyczne znalezisko mogę odnotować : Michael Bennet
Też uważam, że słusznie Pan Premier przemówił.😃
OdpowiedzUsuńBędą rozważać powoli, ale dużymi literami, to może dotrze. Buziaki
No wiesz, mam co do tego mieszane uczucia. Jak na nich popatrzysz to czoło nieskalane myślą, wzrok błądzący w poszukiwaniu rozumu, tęsknota za inteligencją wypisana na twarzy... Kto ich tam wie...
Usuń